menuksięga gościMój profilmój avatararchiwum
Luty linkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 2669 osóbPowered by blog 4u |
Magiczna MiłośćGorycz przyszłej rozwudki (Narcyza Malfoy i Severus Snape)Tę notkę dedykuje Owcy - największje fance Snapa:)Dwadzieścia minut dokońca lekcji. Severus Snape przechadza się wolno między uczniami. W większości - klapa! D-n-o! Czy tak trudno nauczyć się jak się sieka nóżki pająka?! Albo, czy tak trudno zapamiętać, że do eliksiru smutku potrzebne są DWIE miarki soku z dżdżownic?! NIE! Odpowiedź brzmi:nie! To wszystko jest bajecznie proste! Co za wyjątkowo durna trzecia klasa! Piętnaście minut do końca lekcji. A to co? Pięć par motylich skrzydeł do eliksiru smutku?! No nie! Tego jeszcze nie było! - Nie wysilaj się, Carson. OKROPNY- powiedział Snape do dziewczyny siedzącej pod ścianą. Ta, natychmiast zaczęła szlochać. Jej przyjaciółka obięła ją ramieniem. - Nie płacz, Amelio- pocieszła ją. Snape nie znosił pociesznia. - Zaraz zobaczymy co ty przygotowałaś- zwrócił się do niej. Zajrzał do kociołka. Idealnie zielona, przejrzysta ciecz. Nie było do CZEGO się przyczepić. Snape tylko raz w życiu widział tak dobrze sporządzony eliksir: kiedy sam był jeszcze uczniem i zobaczył oceniony na Wybitny eliksir Lilly Evans. - Jak się nazywasz?- spytał dziewczynę - Carmen Dowshon, panie profesorze- Snape odszedł. - Dziesięć punktów dla Gryffindoru- oświadczył. - Boże. Zrobiłem to! Dałem DODATNIE punkty GRYFFNDOROWI!- pomyślał Snape. Dzwonek. Snape szybkim krokiem opuszcza loch. Skręca w prawo. Obraz Stelli Gorado(wielkiej alchemiczki żyjącej w XIII w.) Niewiele osób zna to przejście. Severus Snape zalicz się do nich. Pchnął obraz i wszedł do niewielkiego pokoju. Czekła tam na niego zakaptureona postać. Smukłe palce odsłaniają twarz. - Narcyzo, na prawdę nie rozumiem...- zaczął Snape - Nie zmieniłeś zdania Severusie?- spytała kobieta - Moja droga, tojest chore...- - Nie. Chore jest to, że wyszłam za brutalnego idiote, chore jest to, że znam Cię ponad piętanście lat i nigdy nie sądziłam, że... Teraz jesteśmy ze sobą, kochamy siebie na wzajem, a Ty wciąż chcesz trzymać to w sekrecie, co również jest chore...- - Dbam o Twoje bezpieczeństwo- przerwał jej wyliczankę Snape - Kocham Cię i będę dbał o Twoje bezpieczeństwo i o bezpieczeństwo Twojego syna...- - Draco nie jest moim synem!- zaukała Narcyca. Snape objął ją. - Bella... i Lucjusz.... och, Severusie....
|