menuksięga gościMój profilmój avatararchiwum
Luty linkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 2669 osóbPowered by blog 4u |
Magiczna Miłość1. Różane ciernie (Malfoy i Ginny)Draco wyszedł na błonie. Był chłodny poranek. Powietrze wilgotne i ciężkie. Chłopak podszedł do najbloższego drzewa. Wyciągnął różdżkę.- Viperas!- mruknął. Buchnął niebieskawy dym i z kłębów pary wynużyła się żmija. - Jak się miewasz, Moris?- spytał chłopak. W tym momencie rozległ się szelest i z pobloskiego krzaku róż wypadła Ginny Wasly. Ręce i twarz miała pocharatane od wbijających się cierni. Śledziła Dracona od chwili, gdy opuścił on zamek. - Jesteś, jesteś- Ginny z trudem łapała powietrze - wężousty- wysapała wreszcie - Tak jestem. I nic ci do tego, Wasly! No, chyba, że chcesz posmakować jadu Moris. "Jesteś wężousty" ojej... Co, myślałaś, że tylko ten twój Potter to umie?- odpowiedział Malfoy - Nie żaden mój- warknęła Ginny - Od jak dawna mnie szpiegujesz?- spytał Draco - Nie twój interes- odpowiedziała Ginny z uśmiechem pełnym pogardy - Jasne- mruknął Malfoy i już miał odejść , kiedy Ginny zawołała: - Zaczekaj! Nie chcesz wiedzieć DLACZEGO cię obserwowałam- spytała Malfoy uśmiechnął się drwionco - Pewnie myślałaś, że jak się czegoś dowiesz więcej o mnie, to ten żałosny Potter to doceni izacznie z tobą chodzić- - Nie- powiedziała Gryfonka stanowczo. Malfoy obserwował ją. Wzięła głęboki wdech: - Ja....- zaczęła - Chodzi o to ,że..- - No wyduś to wreszcie- jęknął Malfoy - kocham Cię- powiedziała Ginny cicho, a w jej oczach zabłysły łzy. Dracona zwykle nie ruszały taki teksty. Ale widok stojącej przed nim dziewczyny zmiękczył jego niemal kamienne serce - Ach, Ginny- powiedział i wziął ją w obięcia - Nie możemy być razem. Przynajmniej nie teraz- powiedzaił chłopak i odszedł
|